Bo nie ma tego złego…

To miało być wielkie wyzwanie. Praca bank Poznań miała otworzyć przede mną drzwi do kariery. Nie wiedziałam co prawda czy na pewno, ale jednak moja kierowniczka ciągle mi to powtarzała, bo Poznań to duże miasto, nie to co filia naszego banku w małej mieścinie. Kiedy jechałam pierwszego dnia i miałam dowiedzieć się jak będzie wyglądać praca bank Poznań, to niestety miałam wypadek samochodowy. I nie zdążyłam się przekonać, czy praca bank Poznań da mi szansę na karierę, bo zanim ją zaczęłam już się skończyła. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, potem rehabilitacja dwa miesiące. W tym czasie w Poznaniu zatrudnili za mnie kogoś innego, a ja wróciłam ostatecznie do swojej starej pracy w małej mieścinie, do swojej kierowniczki, która dbała, żebym się nie przemęczała. I w sumie doszłam do wniosku, że po co mi praca bank Poznań, po co mi kariera, jak tutaj mam wszystko czego mi potrzeba – dobrych i troskliwych ludzi, na których zawsze mogę liczyć, kierowniczka codziennie była u mnie w szpitalu, nawet jak byłam nieprzytomna, bardzo to doceniałam.

 

Czasem trzeba coś zmienić

Już nie mogłam się doczekać. Wyglądało na to, że praca bank Toruń będzie od przyszłego miesiąca na mnie czekać. Musiałam jeszcze tylko uporządkować sprawy z obecnym pracodawcą. Nie będzie to trudne, bo już wcześniej wspominałam, że będę chciała odejść. Szef to rozumiał i nie miał do mnie żalu. Po prostu nie dawałam rady pracować w takim trybie. Pracowałam od 7 do 15. niby wspaniale, gdyby nie to, że dojazd do pracy zajmował mi dwie godziny. Tym sposobem o 5 musiałam wychodzić z domu. A wstawałam o 4. Do domu wracałam na 17. Zrobić obiad, ogarnąć cokolwiek i była 21. Kładłam się, a o 4 pobudka. I tak codziennie. Nic nie miałam z życia. Chciałam koniecznie znaleźć jakąś pracę bliżej miejscowości zamieszkania i wtedy trafiłam na ofertę praca bank Toruń. Do Torunia miałam raptem 20 minut, więc to byłaby idealna praca. Szkoda mi było dawnej pracy, bo lubiłam i szefostwo, bo to byli mili ludzie i koleżanki, ale te dojazdy mnie dobijały. Chwilami chodziłam półprzytomna ze zmęczenia, kilka razy przejechałam stację i pojechałam dalej, bo usnęłam w pociągu.