Niespodziewana znajda

Nagle zahamowałam. Przed maskę samochodu wybiegł mi piękny labrador. Na szczęście w niego nie uderzyłam. Pies usiadł na skraju drogi i mnie obserwował. Pytam się, czyj Ty jesteś, a pies podszedł do otwartych drzwi samochodu i wszedł do środka. Byłam zdumiona nie wiedziałam co robić. Do pracy go nie wezmę, a przecież go teraz nie wyrzucę. Zabrałam go do weterynarza, dzisiaj moja praca bank Katowice musi trochę poczekać. Zadzwoniłam tylko, że się spóźnię. Pies był zdrowy, choć wychudzony. Weterynarz powiedział, że wygląda jakby błąkał się kilka tygodni. Stwierdziłam, że wezmę go do domu i dam ogłoszenia. Jeszcze go teraz odwiozę do domu, wszak praca bank Katowice nie zając nie ucieknie. Zawiozłam go, a po drodze kupiłam mu miskę, karmę i koszyk, żeby miał gdzie spać. Zostawiłam go w domu i pojechałam do pracy, spóźniłam się prawie trzy godziny. Dobrze, że moja praca bank Katowice nie była związana z obsługą interesantów, więc nic wielkiego się nie stało. Szybko zalogowałam się, zrobiłam kilka księgowań i w godzinę wszystko nadrobiłam.