Zmiany na nowe to nie zawsze zmiany na lepsze

Byłam ciekawa na czym będzie polegała moja nowa praca bank Białystok. Zostałam oddelegowana z centrali i nie wiedziałam do końca czym tutaj ma zajmować się zastępca kierownika. U nas to wiadomo co by należało do moich obowiązków na takim stanowisku, ale tutaj była zupełnie inna struktura organizacyjna i jak widać stanowisko stanowisku nierówne. Kiedy rozpoczęła się praca bank Białystok, to okazało się, że jestem niemal takim samym pracownikiem jak inni, też muszę obsługiwać klientów, też muszę siedzieć w kasie. Jak nie ma kierowniczki, to ją zastępuję, ale i ona robi to samo co wszyscy. U nas kierownik i zastępca przygotowują raporty, sprawozdania, robią plany, przedstawiają analizę wykonania planu itd. A tutaj tego się nie robi. Tutaj wszelkie sprawozdania generowane są raz na tydzień i robi to ten, kto akurat ma chwilę czasu. Nie sądziłam, że praca bank Białystok będzie się aż tak różniła od mojej dotychczasowej pracy, a w zasadzie to, że nie będzie się wcale różniła, bo poprzednio pracowałam na niższym stanowisku.

Rodzina i praca

Od przyszłego tygodnia zaczynałam wykłady na temat: Praca bank Opole. Nie byłam z tego powodu zachwycona, bo te zajęcia wiązały się z wyjazdem, a ja miałam akurat kilka spraw na głowie i nie chciałam jechać. Ale mąż stwierdził, że da sobie radę, a ja przecież muszę szkolić młody narybek i powiedzieć im na czym polega praca bank Opole. Z ciężkim sercem wsiadałam do samochodu. Mąż zostawał sam w domu, nie miał nikogo do pomocy, a noga w gipsie i jeszcze kilka spraw w urzędzie do załatwienia. Dzieciaki akurat wyjechały, córka jest na dwutygodniowym wyjeździe służbowym, a syn pojechał na wakacje z dziewczyną. Nawet nic nie wiedzą, że tata miał wypadek, nie chcieliśmy ich straszyć i psuć wyjazdów, po co mieli się denerwować. A teraz ja się martwiłam jak mąż dojedzie do urzędu, czy na policję. W połowie drogi miałam okropną ochotę zawrócić, bo przecież ktoś inny może tym nowicjuszom wyjaśnić na czym polega praca bank Opole, dlaczego akurat mam to być ja? Ale pojechałam, w końcu mąż zapewniał, że da sobie radę, nie jest dzieckiem, jeżdżą autobusy, taksówki.